A nałogi?
Daj spokój, jakie nałogi! Ja i nałogi?
Podobno każdy jakiś ma. Jeden pije, drugi pali fajki, inny jara jointy! A okazuje się, że granica jest cienka. Zaczynasz, bo chcesz spróbować czegoś nowego. Zakładasz w głowie, że to tylko ten jeden raz, żeby się przełamać i posmakować tego, co nieznane. Podoba Ci się to … wciąga coraz bardziej… i nawet nie wiesz kiedy się uzależniasz…
Życie zaczyna się po 30stce
– ośmielę się zaryzykować stwierdzenie. A już na pewno po przekroczeniu tej magicznej granicy coraz trudniej zatrzymać się, by smakować chwile i dostrzegać sens drobnych spraw dnia codziennego. A przecież smakują wybornie i bywają niezapomniane.
Z wiekiem zmienia się również perspektywa, nastawienie i człowiek zaczyna wiedzieć coś więcej o słodyczy, goryczy, ostrości i stopniu zasolenia kolejnych dni. Wszystkie one składają się w doświadczenia, którymi będę starała się tutaj podzielić. A że z nimi ulotnie, jak z motylami postanowiłam zatroszczyć się o odpowiednią formę by poza melodią, która kojarzy się z osobą, poza zapachem, który przywołuje konkretne sytuacje, poza spojrzeniem, uśmiechem zapisanym w pamięci mieć miejsce, którego nie dotknie klęska niepamięci, a do którego wracać można w każdym czasie, jak często ma się życzenie.





