Wszelkie podróże mogą być mniej lub bardziej wyczekane, zaplanowane i przygotowane. Ale zdarzają się takie na całkowitym spontanie. Po wyjątkowo ciężkim tygodniu w pracy, na studiach lub w szkole. Po trudnym szkoleniu, egzaminach, maturze. Albo gdy w relacjach następuje burzliwy czas. Przychodzi moment, że chcemy uciec, złapać oddech, nabrać dystansu, odpocząć, włączyć reset. Nie potrzeba wówczas jechać ani daleko, ani na długo. Wystarczy weekend w jakimś urokliwym miejscu, które pozwoli nam popatrzeć na wszystko z nowej perspektywy. Jak w piosence zespołu Czerwony Tulipan:
Chciałabym zaprosić Cię do mojej codzienności – potraktuj to jak wyzwanie, na które ja od dziś, odpowiadam pełnymi zdaniami. Podejmiesz je razem ze mną?






