Czasem życie serwuje nam nie to danie, które zamawialiśmy i mamy wtedy dwa wyjścia: złościć się i składać roszczenia, tracąc czas i energię albo przyprawić odpowiednio to, co dostaliśmy i cieszyć się oryginalnym smakiem. Nie zawsze jest słodko. Ale możliwe, że gdybym nie posmakowała przeciwności, to nie doceniłabym pomyślności. To trochę tak, jak z porami roku: gdyby nie było zimy, wiosna nie byłaby tak przyjemna.
Choroba to nie tylko wyrok na całe życie, ale też powód do mobilizacji, by mimo wszystkich trudności nauczyć się z nią żyć. Czasem jest przekleństwem, a czasem błogosławieństwem. Jest wyzwaniem, z którym muszę się zmierzyć. Nie ma sensu roztkliwiać się nad tym, czego nie mam. Ważne, aby dostrzec to, co mam i wykorzystać w 100%!
Chciałabym zaprosić Cię do mojej codzienności – potraktuj to jak wyzwanie, na które ja od dziś, odpowiadam pełnymi zdaniami. Podejmiesz je razem ze mną?






