Każdy z nas o czymś śni, marzy, czegoś bardzo pragnie i czasem ukrywa ten swój cel na dnie serca, bo wydaje się tak wielki, że aż niemożliwy do osiągnięcia. Czasami boimy się, że ktoś nas wyśmieje albo, że spróbujemy i zakończy się to olbrzymim niepowodzeniem… Najczęściej nie walczymy o to czego pragniemy, ponieważ boimy się porażki. Boimy się tego co pomyślą inni i jak będziemy wyglądać w ich oczach. Ale czy naprawdę jesteś jedną z tych osób, która chce sobie spieprzyć życie tylko dlatego, że boi się zdania innych osób?
Przysłowie mówi, że marzenia się spełniają. Czyżby?
Życie zaczyna się po 30stce
– ośmielę się zaryzykować stwierdzenie. A już na pewno po przekroczeniu tej magicznej granicy coraz trudniej zatrzymać się, by smakować chwile i dostrzegać sens drobnych spraw dnia codziennego. A przecież smakują wybornie i bywają niezapomniane.
Z wiekiem zmienia się również perspektywa, nastawienie i człowiek zaczyna wiedzieć coś więcej o słodyczy, goryczy, ostrości i stopniu zasolenia kolejnych dni. Wszystkie one składają się w doświadczenia, którymi będę starała się tutaj podzielić. A że z nimi ulotnie, jak z motylami postanowiłam zatroszczyć się o odpowiednią formę by poza melodią, która kojarzy się z osobą, poza zapachem, który przywołuje konkretne sytuacje, poza spojrzeniem, uśmiechem zapisanym w pamięci mieć miejsce, którego nie dotknie klęska niepamięci, a do którego wracać można w każdym czasie, jak często ma się życzenie.





