Wenecja, którą odkryłam, jest urocza! Smakuje dobrą kawą, pizzą, spaghetti i aperolem. Pachnie przygodą. Adrenaliną – bo zwiedzać ją na wózku jest nie lada wyzwaniem. Wenecja zaprosiła mnie do zatracenia się w jej wąskich uliczkach, monumentalnych budowlach i ślepych zaułkach. Nie da się w niej nie zakochać! Żadne słowa nie wyrażą mojego zachwytu nad tym miejscem, a zdjęcia nigdy nie oddadzą jego uroku.
Życie zaczyna się po 30stce
– ośmielę się zaryzykować stwierdzenie. A już na pewno po przekroczeniu tej magicznej granicy coraz trudniej zatrzymać się, by smakować chwile i dostrzegać sens drobnych spraw dnia codziennego. A przecież smakują wybornie i bywają niezapomniane.
Z wiekiem zmienia się również perspektywa, nastawienie i człowiek zaczyna wiedzieć coś więcej o słodyczy, goryczy, ostrości i stopniu zasolenia kolejnych dni. Wszystkie one składają się w doświadczenia, którymi będę starała się tutaj podzielić. A że z nimi ulotnie, jak z motylami postanowiłam zatroszczyć się o odpowiednią formę by poza melodią, która kojarzy się z osobą, poza zapachem, który przywołuje konkretne sytuacje, poza spojrzeniem, uśmiechem zapisanym w pamięci mieć miejsce, którego nie dotknie klęska niepamięci, a do którego wracać można w każdym czasie, jak często ma się życzenie.





