Pragnieniem mojego serca już od dłuższego czasu była samodzielność, jakkolwiek dziwnie to brzmi w ustach osoby, którą koleżka SMA ogranicza co krok i uzależnia od drugiego człowieka. Nie byłabym sobą jednak, gdybym nie wierzyła w cuda, a idąc dalej, nie doświadczała ich niemal każdego dnia. Decyzję podjąć było stosunkowo łatwo, ale zmierzyć się z konsekwencjami, jakie ta decyzja niesie już omal karkołomnie.
Chciałabym zaprosić Cię do mojej codzienności – potraktuj to jak wyzwanie, na które ja od dziś, odpowiadam pełnymi zdaniami. Podejmiesz je razem ze mną?






